FANDOM


Początki to pierwszy tom z sagi Kroniki Fairy Tail. Ukazał się czwartego lipca 2014 roku.

RozdziałyEdytuj

Rozdział I - Podróż przez Mroczny LasEdytuj

Miasto Tanesville. Z budynku szkolnego wyszedł trzynastoletni chłopak, Luke. Wyciągnął ze swojej torby jabłko i zaczął szybko jeść. Po chwili zaczął biec w kierunku ogromnej wieży. Tuż przed wejściem do tej wieży znajdował się jego dom. Odrazu wszedł do swojego pokoju i otworzył szafę. Wyjął wszystkie potrzebne ubrania i schował je do torby. Zszedł do kuchni i włożył do pudełka parę kanapek, kiełbaski oraz warzywa. Spakował napoje i zabrał się za pisanie listu pożegnalnego. Od zawsze mieszkał z ciotką. Jego mama zmarła przy porodzie, a ojciec dawno zaginął. 

Ciociu, nie miałem nigdy okazji poznać mojego ojca. Postanowiłem odejść. Nie piszę Ci gdzie i dlaczego. Mam nadzieję, że to zrozumiesz.... Zostawiam Ci złoty wisiorek mamy. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze Cię zobaczę. Do zobaczenia.

Otworzył okno i wyjrzał z nie. Jego ciocia już wracała. Wszedł znów do swojego pokoju, otworzył okno i zszedł po rynnie. 


Minęły godziny, aż Luke dotarł do Mrocznego Lasu. Zatrzymał się pod dużym dębem, wyjął pudełko z jedzeniem i zaczął pochłaniać kanapki. Oblał się swoją wodą i ruszył dalej.

- Mroczny Las... Najniebezpieczniejsze miejsce we Fiore. Muszę jakoś przejść przez ten las. Dalej znajdę most i dojdę do Krokus. - pomyślał i ściął krzaki. 

W lesie było bardzo ciemno. Chłopak słyszał krzyki i wrzaski, chociaż jest to jedynie wytwór jego wyobraźni. Szedł po woli i ostrożnie. 

- Można z ostrożna? Można... - szepnął Blaze i szedł przed siebie. Po chwili wyskoczył na niego ogromny wilk.

- Aaaa! Król Wilków! - krzyknął chłopak i zranił potwora w oko. Wilczur zalał się krwią i jęknął z bólu. 

Luke cognął się i wyjął przed siebie drugi miecz.

- Odejdź, precz! - krzyknął i korzystając z okazji ominął wilka i zmierzył ku wujściu. Po chwili usłyszał wycie i kroki potwora. Schował się w krzakach, próbował się uspokoić i uciszyć swój oddech, jednak strach go kontrolował. Wilk już na niego wskoczył, aż zaatakował go smok. Był ogromny.

- Zostaw chłopaka, Królu Wilków! Teraz moja kolej!

Wilk warknął i odszedł.

- Nic Ci nie jest chłopcze?

- Nie zbliżaj się! Mam sztylet i nie zawacham się go użyć! - krzyknął Blaze i się cofnął.

- Spokojnie, nie zjem Cię. Jestem Scarr, a ty?

- Jestem L-luke, Luke Blaze. Pochodze z Tanesville i uciekłem z domu by zostać członkiem gildii Fairy Tail.

- Serio? Jesteś za słaby.

- Jak to za słaby?

- Nie masz żadnych mocy? W ogóle wiesz, że istnieje Magia?

- Pewnie, że wiem! Dlatego chcę się niej nauczyć!

- Mógłbym Ci pomóc... Akurat tak się składa, że stosuję pewną magię. Chodzi mi o Magię Szkarłatnego Zabójcy Smoków. Pozwala ona na manipulowanie i tworzenie ognia. 

- Serio? No cóż... Ja już będe odchodził. Na razie.

- Zaczekaj... Nie zostawię Cię tutaj na pastwę losu. Jest tutaj niebezpiecznie i z pewnością potwory mogłyby Cię zabić.

- Skąd o tym wiesz?

- Mieszkam tu od lat. Wskakuj, zabiorę Cię do mojej jaskini. 

- Masz jaskinię?

- Tak. Jaskinię w której jest pełno kamieni szlachetnych. Mółbym Ci niektóre dać.

- Przydałyby się. Rozmieniłbym je i kupił za pieniądze jedzenie i jakiś pokój w hotelu.

- Chcesz bym nauczył Cię tej magii?

- No pewnie! Kiedy?

- Od jutra.

- Jasne.

Rozdział II - Po trzech miesiącach... (mini rozdział)

Luke przez ostatnie trzy miesiące ćwiczył pod nadzorem Scarra. Codziennie od rana ćwiczył równowagi i desycypliny. Robił pompki, przysiady, pompki na jednej ręce, podciągania i inne ćwiczenia i wszystkie przyniosły rezultaty. Luke już nie był cherlawy, wręcz przcwinie - pojawiły mu się nieco mięśnie. Usiadł jak to zwykle pod wielkim dębem i napił się wody.

- Możemy zrobić przerwę? - zapytał smoka.

- Aleź oczywiście... Po treningu. 

- Co? Czło, znaczy smoku. Ja już nie daję rady. Codziennie tak trenujemy. Możesz na chcwilę dać mi odpocząć?

- Chciałeś tego, Luke. Wstawaj...

- Ale!

- Wstawaj! - przerwał Luke'owi Scarr złapał go łapami za ramiona i przeniósł koło ogromnej skały. Zrobił krąg ognia i wylądował.

- Dotknij ogień.

- Mam dotknąć ogień? Pf...

- Dotknij ten ogień! - krzyknął Scarr. Luke wyciągnął dłoń i powoli podszedł do płomieni. Kiedy jego ręka stanęła w ogniu, nic nie poczuł.

- Ej! Udało mi się! Nic nie czuję, jest tylko troszkę ciepły. Hah, na palcach mam łuski, Scarr, udało mi się!

- I widzisz? Ciężka praca, ciężka praca i jeszcze raz cięzka praca.

- No to jestem gotowy by dołączyć do Fairy Tail...

Rozdział III - W Fairy TailEdytuj

Luke ubrał się, wziął torbę i spakował wszystkie swoje rzeczy. Zeskoczył z kryształowych schodów do Scarra. Smok jeszcze spał. Chłopak wyłamał kawałek rubinu i rzucił nim w istotę. Scarr rozejrzał się i odwrócił w drugą stronę.

- Która godzina? - zapytał.

- W pół do czwartej. Dobra pora żebyśmy polecieli do Krokusa.

- O czwartej nad ranem zrywasz się by lecieć do miasta? Przcież możesz to równie dobrze sam zrobić.

- Tak, ale mi się nie chce iść. Te nogi odmawiają mi posłuszeństwa przez te Twoje treningi, ale dzięki.

- Dobrze. Spakowałeś wszystkie swoje rzeczy?

- Taaak. W plecaku mam wszystko co potrzebne. 

- Ale z Krokus do jaskini jest 45 kilometrów. Uwiniemy się w mniej niż godzinę.


Scarr i Luke lecieli już od dwudziestu minut. Blaze śpiewał jakąś piosenkę, a smok go uciszał. 

- Możesz się już zamknąć?

- Ziomek, co jesteś taki drętwy, wyluzuj.

- Mam być wyluzowany? Mam być wyluzowany, tak? Przecież ty fałszujesz jak cholera! To szło tak...

- Dobra już Ty lepiej nie śpiewaj, ok?


Miasto Krokus. Stolica królestwa Fiore i miasto gdzie swoją siedzibę ma Gildia Fairy Tail. Dzieją się tam ponoć niesłychane rzeczy, ale to potem. Luke wszedł go budynku trzymając swój wisiorek, mówiąc do niego:

- Wooow, szkoda, że teraz tego niewidzisz Scarr.

- Domyślał się, że jest fajnie.

- No raczej... Em, sorki, ale... - Luke podszedł do starszego o conajmniej trzy lata chłopaka, ale ten odszedł. Luke wkońcu rzucił torbę na podłogę i krzyknął:

- Hej! Któryś z was widział tutaj Makarova? Pytam się!

- Tutaj, chłopaku! - krzyknął mały człowieczek w dziwacznej czapce.

- O witaj. Chciałbym dołączyć do tej gildii, mogę?

- Nie.

- Co? Czemu nie?

- Sam krzyk tutaj kolego nie wystarczy.

- Oooo, myślisz, że przyszedłem tutaj na, że tak powiem pałę?

- No ba...

Luke się odwrócił i zamknął oczy. Zacisnął pięść i z całej siły walną nią w twarz Makarova.

- Ałaaaa! - krzyknął spadając z lady. - Co to miało być? - zdziwił się przylepiając sobie plaster.

- Macie może ogień? - zapytał Luke.

- To ty palisz?

- Boże, daj mi jakąś zapałkę, albo coś.

Makarov podał mu zapałkę. Chłopak włożył zapaloną do ust. Średni... 

- Oooo! - krzyknął Makarov. - A więc to tak?!

- A więc to tak. - powiedział Blaze siadając. - To jak, mogę dołączyć do tej gildii czy nie?

- Ech... Chodź ze mną... - Karzełek zeskoczył z lady i podreptał do pokoju. Wyjął z szuflady jakiś przedmiot i położył go na stole.

- Masz, możesz sobie zrobić symbol.

- O dzięki Ci bardzo, Makarov. - rzekł Luke łapiąc za przedmiot. Symbol gildii umieścił po prawej stronie klatki piersiowej. - To ja sobie pochodzę bo budynku.


Luke parę godzin później siedział sam pod ogromnym oknem pijąc wodę. Nagle na jego stoliku znalazł się pewien granatowowłosy chłopak.

- Ej, koleś! - krzyknął Luke. - Mółbyś zejść?

- Sory, koleś! Nie widzisz, że tutaj cierpię? - Luke spojrzał się lewo i zobaczył czarnowłosego chłopaka miotającego karmazynowym ogniem.

- Gray nie wkurzaj mnie!

- Bo co? 

- Bo wiesz co!

- Oarnijcie się obaj! - krzyknął różowowłosy chłopak, a po chwili dostał kopniaka od czarnowłosego.

- Natsu, nie wtrącaj się, chcę go pokonać.

- Bo pan Dorian chcę znów dostać łomot! - krzyknął Gray schodząc z ławki. Dzięki pewnej magii, wyczarował miecz.

- Wiesz, że Ci go stopię?

- Boże, co się tu dzieje... - szepnął Luke i łyknął trochę wody. 

Parę minut tak się nawalali, aż wkońcu Natsu wylądował na Luke'u. Wkużony kopnął go i rzucil nim na parę metrów.

- Czy ten gościu rzucił Natsu?

- I kurczę innymi rzucę. Weźcie się ogarnijcie, dobra?

- Bo co? 

- Bo to! - krzyknął Luke i ogniem odepchnął Graya.

- Kurde, niezły jest, hehe.

Natsu, Dorian i Gray wybuchnęli śmiechem.

- O co wam chodzi?

- Sory, że sięna ciebie rzuciłem. My tak zawsze. Jestem Gray Fullbuster. To Dorian Ruekai i Natsu Dragneel.

- Yo, nieznajomy magu ognia.

- Cześć. Jestem Luke z Townsville, jestem magiem od niedawna.

- To tak samo jak my. Chodź z nami do naszego pokoju.

- Ok.


Parę godzin później czterej chłopcy byli dla siebie jak bracia. Żartowali razem i jak to oni - podrywali. Luke mógł od tego momentu mieszkać razem z nimi w pokoju.

Rozdział IVEdytuj

Rozdział V (Ostatni)Edytuj

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki